Chodzmy na łyżwy 🙂

Tiulowa połyskująca spódnica i łyżwy to moje marzenie z dzieciństwa,  kiedy ubierano mnie w gruby ortalionowy kombinezon, okręcano 3 razy szalikiem i stawiano na lodowisku. Strój taki znacznie ograniczał moje ruchy, nie mówiąc już o widoczności, więc kolebałam się na łyżwach jak pingwin.

No a w telewizji… inny świat. Panie w zwiewnych tiulowych sukienkach kręciły się na lodzie jak świderki. No i gdzie w tym była sprawiedliwość?

Teraz, to co innego… Termo-aktywna bielizna, puchowo – wełniane dodatki i można powetować stare czasy. Przynajmniej w kwestii stroju bo technika jazdy pozostała;)

Kurtka: Zara, sweter, podkolanówki: H&M, czapka: Sinsay, rękawiczki: robota własna, chusta: Bazar na Kole.