Klasyka i czerń

Ponieważ lipiec nie przyniósł upragnionych upałów, można było pofolgować z ciemną garderobą, bez ryzyka termodestrukcji lub samozgrilowania. I chociaż osobiście preferuję ostre jak brzytwa kolory lata, to w myśl powiedzenia: „kobieta zmienną jest”, zaordynowałyśmy sesję w czerni. Obcisła sukienka w zestawie z eleganckim kapeluszem w stylu Audrey i espadrylami, stworzyły dość wytworną lecz niezobowiązującą całość.

P.S. Nasza sesja zaowocowała bliską znajomością z bardzo szacownym kocim mieszkańcem Warszawskiej Starówki;)

Sukienka i espadryle: Zara, kapelusz i torebka na biodra: zakupione na straganach turystycznych w Grecji.