Tę gigantyczną wełnianą czapę zakupiłam w zeszłym roku i wpadłam na iście szatański pomysł doczepiania do niej pomponika w zależności od koloru aktualnie noszonej garderoby. I tak przy różowym paltociku czapa zyskuje gigantyczny amarantowy pompon a przy żółtym futerku, mały pomponik w tymże samym kolorze… Ot taki mój prywatny luksus;) W każdym razie, w zeszłym sezonie na tyle długo nie mogłam się z nią rozstać, że pewnego wiosennego dnia przyjaciółka zapytała z przekąsem: rozumiem, że to teraz czapka przeciwsłoneczna????

Czapka: Czas zamotać, futerko i buty: Zara.