Na ludowo

Folkową wełnianą spódnicę kupiłam na Bazarze Staroci na Warszawskim Kole. Jest ona doskonałym rozwiązaniem na zimne wiosenne dni, kiedy mam przesyt długich płaszczy a kurtka, co tu dużo gadać, nie ochroni przed zimnem dolnych partii ciała. Z bawełnianej miękkiej koronki, dopasowałam do niej długą halkę, ponieważ jestem z tych osób, które nie wchodzą w fizyczny kontakt z surową „gryzącą” wełną.

No cóż, piszę że mam przesyt płaszczy bo właściwie to jest maj i chciałoby się trochę poszaleć z letnimi kreacjami. Problem w tym że jest tak zimno, że Ewie zesztywniały palce i nie może trafić w przycisk w aparacie, ja przeżywam hipotermię w letniej kurtce a w Tatrach spadło 30 cm śniegu i sezon narciarski w pełni…

Kurtka: Zara, buty: Dr Martens – Clemency, halka: uszyta własnoręcznie.