Spódnica etno

Z bazarami mam tak: jeżeli coś naprawdę wpadnie mi w oko (czytaj: bardzo, ale to bardzo mi się spodoba), wtedy pytam nerwowo o cenę a moja ręka kurczowo zaciska się na upatrzonym przedmiocie, niczym szczęka pit bulla na ręku złodzieja. Słysząc cenę powinnam rzeczowo i metodycznie przystąpić do negocjacji, czego zresztą oczekuje sam sprzedający. Tutaj jednak pojawia się wyraźny problem, który nazywam: „syndromem irracjonalnego myślenia”. Objawia się on przyśpieszonym tętnem, wyostrzonymi zmysłami oraz przekonaniem graniczącym niemal z pewnością, że każdy uczestnik bazaru (nie wykluczając handlarza monetami czy dziadka kupującego używane dętki) pragnie ukradkiem podkupić „mój” towar.

I tak to właśnie było z etniczną spódnicą, użytą do niniejszej sesji. Sprzedająca Pani była tak zaskoczona szybkością transakcji oraz brakiem negocjacji, że widocznie w poczuciu sprawiedliwości dziejowej, dodała do zakupu gratisową czapkę z tybetańskim pomponem.

Czarne body: MUUV, trampki: Kangaroos, koszyk: second hand, pierścionek: Bijou Brigitte.

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

 

BACK